Totus Tuus – wywiad z Prymasem Polski z okazji 100-lecia urodzin św. Jana Pawła II

Katarzyna Szkarpetowska: Karol Wojtyła urodził się w miesiącu, który w Kościele w sposób szczególny poświęcony jest Matce Bożej. Kim była Maryja w jego życiu ?

Abp Wojciech Polak: Wszyscy znamy słowa św. Jana Pawła II: Totus Tuus. Już podczas swej pierwszej pielgrzymki do Polski, żegnając się z Jasną Górą, wskazywał, że pragnie, aby całe jego papieskie posługiwanie było pod znakiem zawierzenia i oddania się Maryi: „Raz jeszcze oddaję Ci siebie w «macierzyńską niewolę miłości» wedle słów mego zawołania: Totus Tuus!”. W pierwszej papieskiej jasnogórskiej homilii wyjaśniał, że to oddanie rozumie jako „szczególną zależność, świętą zależność i bezwzględną ufność. Bez tej zależności świętej, bez tej ufności heroicznej – mówił – życie ludzkie jest nijakie”. Tak rozumiał i tak przeżywał swoje oddanie Maryi – Totus Tuus.  I wiemy dobrze, że jego życie i papieskie posługiwanie nie było nijakie, ale naprawdę bardzo owocne.

Myśli Ksiądz Prymas, że fakt, iż Karol Wojtyła w tak młodym wieku stracił matkę – miał przecież zaledwie dziewięć lat – wpłynął na jego więź z Maryją?

Jego więź z Maryją była, tak sądzę, znacznie głębsza niż ta, która wynikała – jak często się sugeruje – z faktu, iż być może po śmierci swej ziemskiej matki w jakiś naturalny sposób przeniósł synowskie uczucia na Maryję. Oczywiście, że i On w ciągu całego życia do tej głębszej relacji dojrzewał, ale chyba zbyt łatwo jednak przechodzimy od tego naturalnego faktu do duchowej więzi, którą obserwowaliśmy w czasie jego całej papieskiej posługi.

Czym dla nas, rodaków Jana Pawła II, jest dar jego świętości?

W jednej z modlitw mszalnych o świętych mówimy, że ich świętość nas pobudza do naśladowania, a ich bratnia modlitwa nas wspomaga. Myślę, że dla wszystkich, nie tylko dla nas, Polaków, życie Jana Pawła II jest przykładem do naśladowania, a jego przebywanie przed obliczem Boga okazją, by upraszać – właśnie przez jego wstawiennictwo – dary i łaski potrzebne nam na drogach wiary i życia.

Co, zdaniem Księdza Prymasa, było charakterystyczne dla drogi świętości Karola Wojtyły?

Drogą realizacji świętości Karola Wojtyły był konkretny człowiek. Dziś, może często bezrefleksyjnie, powtarzamy za Nim, że człowiek jest drogą Kościoła. On jednak nie tylko nam o tym mówił i przypominał, ale nas właśnie tego uczył. On sam tak żył i działał. Dla niego ważny był człowiek, każdy człowiek i cały człowiek, w całej jego ludzkiej godności, o której pod różnymi szerokościami geograficznymi w czasie swych pielgrzymek przypominał, o którą odważnie się upominał, a nawet wręcz o nią walczył. 

Jakim był przywódcą duchowym?

Jan Paweł II był papieżem. To życie i papieskie posługiwanie określało wszystko, czym żył i czemu wiernie służył. Był niestrudzonym pielgrzymem, który był blisko swego ludu. Choć zostawił nam w swej spuściźnie tak ogromne nauczanie, do którego trzeba nam wracać, przede wszystkim swoim stylem życia, bliskością z Bogiem i otwartością dosłownie na każdego, dawał nam przykład nie tyle jakiegoś odległego duchowego przywództwa, ale nade wszystko piotrowej posługi, która była przekonującym i pociągającym świadectwem, także przecież dla wielu przywódców czy liderów tego świata.    

Jaką miał wizję Kościoła powszechnego?

Sądzę, że papieskie pielgrzymowanie, dosłownie przecież po wszystkich kontynentach, odsłoniło właśnie z jeszcze większą wyrazistością powszechność Kościoła. Z drugiej strony, choćby tak liczne synody kontynentalne, które odbywały się w czasie pontyfikatu Jana Pawła II, np. dla Europy, Azji, Oceanii czy Afryki, pozwoliły przeżywać prawdę o Kościele, który „żyje pośród synów i córek konkretnego ludu”. 

W 2003 roku papież mianował Księdza biskupem pomocniczym archidiecezji gnieźnieńskiej. Wraca Ksiądz Prymas pamięcią do tamtych chwil?

Oczywiście. Był to rok dwudziestej piątej rocznicy pontyfikatu Jana Pawła II. 8 kwietnia 2003 roku otrzymałem nominację na biskupa pomocniczego archidiecezji gnieźnieńskiej. Po święceniach biskupich, które przyjąłem 3 maja 2003 – jeszcze w maju, dokładnie od 17 do 19 maja – wziąłem udział w narodowej pielgrzymce do Rzymu. Miałem wówczas okazję, aby podczas spotkania z Polakami podejść do Jana Pawła II i podziękować mu za to posłanie. Ta chwila spotkania na Placu św. Piotra, ucałowanie papieskiego Pierścienia Rybaka, a także papieskie błogosławieństwo, które od Ojca Świętego otrzymałem – błogosławieństwo chyba bez słów, bo tego, czy papież w ogóle coś wtedy do mnie powiedział, niestety, nie pamiętam – stało się dla mnie motywem do modlitwy i wdzięczności za jego posługę. Wracając do Polski, czułem się, jakbym został przez Niego jeszcze raz posłany. 

Papież wielokrotnie mówił, byśmy się nie lękali, mieli w sobie odwagę dzieci Bożych. Jak sprostać temu wezwaniu, które w obecnych czasach jest, mam wrażenie, ogromnym wyzwaniem? Pandemia, która rozlała się na cały świat, pokazała nam, jak wiele w nas lęku, niepokoju, jak trudno o odwagę w chwilach kryzysu…

Gdy Jan Paweł II mówił, byśmy się nie lękali, nie przekazywał nam tylko pobożnych życzeń czy też pewnej dozy optymizmu, którego w życiu potrzebujemy. On wskazywał, gdzie jest źródło siły i mocy do tego, aby się nie bać. Przypomnijmy sobie te słowa: „Nie lękajcie się! Chrystus wie, co jest w człowieku. On jeden”. Jak sprostać temu wzywaniu? Zwrócić się ku Chrystusowi. Tylko On, On jeden ma słowa życia.

Jak papież rozumiał i przeżywał wolność?

Najkrócej mówiąc: jako dar i zadanie. Jan Paweł II tłumaczył, że człowiek „cieszy się wolnością niezwykle rozległą… nie jest to jednak wolność nieograniczona… została bowiem powołana, aby przyjąć prawo moralne, które Bóg daje człowiekowi”. A zatem – jak uczył Jan Paweł II – wolność urzeczywistnia się przez przyjęcie prawa moralnego, a nie przez jego odrzucenie i negowanie. 

Od jego śmierci minęło piętnaście lat. Co zrobiliśmy z dziedzictwem, które nam zostawił?

Po pierwsze, trzeba wciąż wracać do tego dziedzictwa. Wracać do tego, czego nas uczył, co do nas mówił, o czym nam przypominał. Papież Franciszek wzywa nas, abyśmy „dziękowali Panu za każde dobro, jakie dokonało się w Kościele, w świecie i w ludzkich sercach, przez słowa, czyny i świętość Jana Pawła II”. Pamiętajmy – mówił papież – że „jego wezwanie do otwarcia serc dla Chrystusa jest zawsze aktualne”.

Obchodzimy 100. rocznicę urodzin papieża.  W jaki sposób zagłębić się w jego duchową obecność, aby popłynęła do nas nadzieja, której zwłaszcza teraz, w czasie epidemii, tak bardzo potrzebujemy?

W związku z epidemią została odwołana narodowa pielgrzymka do Rzymu. Obchody w naszych kościołach musimy też dostosować do obowiązujących nas wciąż ograniczeń. Niemniej jednak w stulecie urodzin św. Jana Pawła II – jak nam wskazał papież Franciszek – słusznie byłoby upamiętnić tego wielkiego świętego świadka wiary, którego Bóg dał swojemu Kościołowi i ludzkości. Spróbujmy to więc uczynić tak, jak potrafimy i jak możemy, sięgając do jego nauczania, modląc się za jego wstawiennictwem we wszystkich intencjach, które są tak ważne w tym trudnym czasie epidemii, zwłaszcza prosząc o jej ustanie, ale też przekazując sobie jego słowa pełne nadziei i ufności. W liście z okazji 100. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II, który będzie odczytywany w naszych kościołach, usłyszymy, że ta rocznica jest dla nas wezwaniem do braterstwa i jedności. 

Rozmawiała: Katarzyna Szkarpetowska

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply